#10 "Złodziejka książek" Markus Zusak

Autor: Markus Zusak
Tytuł oryginału: The Book Thief 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2008
Liczba stron: 496
Nasza ocena: 6/6

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.


           Chcąc przygotować recenzję tej książki, Księżycowa Pani powiedziała: 
"(...) nie jestem w stanie napisać nic lepszego. Zbyt dobra książka."
   W pełni się z nią zgadam. Przyznaję, że książka znalazła się na mojej półce przez zupełny przypadek (po prostu spodobała mi się jej okładka), ale to czego doznałam po jej otworzeniu i podczas pochłaniania jej przez kilka następnych dni jest naprawdę bardzo trudne do opisania.
    Może zacznę od tego, że niełatwo jest określić, o czym tak naprawdę jest książka. Zusak niewątpliwie przedstawił nam piękną historię dziewczynki, która dorastała w czasach II wojny światowej. Ale czy ta książka jest o wojnie? Przewija się w niej wiele wątków takich jak miłość, przyjaźń, rodzina, szacunek, zrozumienie, marzenia, praca nad sobą samym, ale i prawdziwe życie cywilnych Niemców w tamtym okresie. Jeżeli się jednak uważnie śledzi losy bohaterów, bez problemu można dostrzec, że utwór tak naprawdę mówi o jednym - o człowieczeństwie. Tu kryje się jej prawdziwy urok - w przekazywanej treści. Historia jest przekazana poprzez wspaniały język i wzrusza do granic wytrzymałości. Co jest dla niej bardzo charakterystyczne - narratorem powieści to nie kto inny, ale sama Śmierć, która wprowadza w utwór czarny humor. Nie od początku mi się to podobało. Nie mogłam też zaakceptować tego, że narrator wcześniej zdradzał to, co wydarzy się w książce, jednakże później złapałam się na tym, że im więcej wiedziałam o tym, o czym wkrótce będę czytać, tym bardziej ta książka mnie intrygowała i wciągała. Wspólnie z Księżycową Panią uważamy, że niepożądana informacja o szczegółach zakończenia utworu jedynie budowała w nim napięcie, co jest oczywiście jego dużym plusem.
    "Złodziejka książek" bardzo nas wzruszyła. Pozwoliła nam otworzyć serce i umysł, abyśmy tylko bardziej ją poczuli. I nie jest to jakaś ckliwa opowiastka. To po prostu dobra książka, a każda dobra książka musi wzbudzać w czytelniku ogromne emocje.

~Gaviota

Komentarze

  1. Jest to kolejna książka, którą po raz kolejny w tym dniu mnie zaciekawiłaś;).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Już samo wyświetlenie przez Ciebie tego posta jest dla nas ogromną nagrodą. Komentarz jest jak prezent pod choinką. Każdy jest przez nas czytany i doceniany. Dziękujemy!

Popularne posty z tego bloga

Ognisty unboxing, czyli co kryje się w nowym boxie od Moondrive.

"Zaklinacz ognia"- Cinda Williams Chima, przedpremierowo

"Doreen" Ilana Manaster