"Uratuj mnie" Jeniffer Echols



   Zoey to dziewczyna pochodząca z zamożnej rodziny. Jest doskonałą uczennicą, córką i przyjaciółką. Ma doskonałego chłopaka Brandona. Jej życie nagle zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy jej rodzice się rozwodzą, a mama próbuje popełnić samobójstwo. Na dziewczynę nagle spada wiele problemów, a jedyną osobą, która powinna jej pomóc jest jej ojciec, z którym w ogóle nie potrafi się dogadać. Na domiar złego nastolatka powoduje wypadek, po którym jej wspomnienia z ostatniej doby znikają. Zoey nie wie co robić, ma jednak przeczucie, że ostatniej nocy coś poszło bardzo nie tak.

   Książka ta trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem. Kupiłam ją trzy dni temu na wyprzedaży bibliotecznej podczas wakacji za jedyna 2 złote! Nie mogłam się oprzeć takiej cenie, więc wybrałam książkę, która na pewno mi się spodoba. Tak też się stało.

"Doug odwrócił do mnie głowę. Długą chwilę patrzyliśmy na siebie, aż wyciągnął rękę i dotknął kącika moich ust."

   "Uratuj mnie" to książka przede wszystkim łatwa i przyjemna. Czyta się ją bardzo szybko dzięki niewymagającemu językowi i dość wartkiej akcji. Czytając tę powieść doskonale wiemy jakie będzie zakończenie i co spotka Zoey na swojej drodze, mimo to nie możemy się od tej historii oderwać. Jak widać jest to ten typ książki, która wpisuje się w pewien schemat i się go trzyma, ale sądzę, że każdemu czasem przyda się poznanie historii o nastoletniej miłości.

   Obserwowanie tego, jak uczucia między Zoey a Dougiem ewoluują jest bardzo przyjemnym zadaniem. Ich uczucia nie są nachalne, dziewczyna nie jest tak głupia, jak niektóre nastolatki w innych tego typu książkach. Jej decyzje zdają się być naturalne. Autorka  nie próbuje na siłę skłócić nastolatków ze sobą, nie nawarstwiają się między nimi problemy, które ciągle ich rozdzielają. Bohaterowie potrafią ze sobą rozmawiać i to jest klucz tej książki do otworzenia mojego serca. Jestem wdzięczna autorce, że pozostała przy prostocie i nie działa mi na nerwy. :)

   Książka mimo swojej przewidywalności i braku "charakteru" wciągnęła mnie na kilka godzin i nie jestem nią zawiedziona. Polecam każdej dziewczynie do odstresowania i chwili relaksu na przykład po pracy. Jestem usatysfakcjonowana i na pewno sięgnę jeszcze kiedyś po jakąś pozycję Pani Echols. :)




~Patrycja

Komentarze

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś, recenzja świetna. Na pewno kiedyś przeczytam tę książkę, zwłaszcza że aktualnie poszukuję dobrego romansu ^^
    Pozdrawiam, https://justforthedream11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak narazie jest to jedyna powieść tej autorki, która miałam okazje przeczytać. O dziwo nie zawiodłam się mimo, ze fabuła wydaje sie zwyczajna. Styl autorki jest bardzo przyjemny i bardzo szybko czyta się tą powieść. Chętnie sięgnę po następne.

    Pozdrawiam,
    mariadoeseverything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka może i by mi się spodobała, ale jakoś nie mam ochoty ostatnio czytać nic schematycznego. Kto wie, może kiedyś jednak dam jej szanse :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała wolny dzień, to polecam. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Już samo wyświetlenie przez Ciebie tego posta jest dla nas ogromną nagrodą. Komentarz jest jak prezent pod choinką. Każdy jest przez nas czytany i doceniany. Dziękujemy!

Popularne posty z tego bloga

Ognisty unboxing, czyli co kryje się w nowym boxie od Moondrive.

"Zaklinacz ognia"- Cinda Williams Chima, przedpremierowo

"Doreen" Ilana Manaster