#14 "Twardziel" Sandra Brown

 Autor: Sandra Brown
Tytuł oryginału: 
Tough Customer
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 528
Nasza ocena: Gaviota - 3+/6, Księżycowa Pani - 3-/6

Dodge jest prywatnym detektywem, pracującym dla kancelarii prawniczej, człowiekiem samotnym, którego jedynymi bliskimi są... jego pracodawcy. Ale jest jeszcze ktoś, ktoś ważny, choć nieznany, ktoś, kto właśnie teraz bardzo potrzebuje jego pomocy - jego dorosła już córka. Od blisko roku jest prześladowana przez kolegę z pracy. Dodge wyrusza do Teksasu, by ją ratować. Napaść, próba zabójstwa, zranienie jej kochanka, seria morderstw. Sprawa jest poważna, ale na szczęście udaje się schwytać psychopatę. Dla Dodge'a to podwójny sukces. Odzyskuje zaufanie i miłość kobiety, którą stracił wiele lat temu i dobiegając sześćdziesiątki ma szansę poznać smak ojcostwa. 
źródło: www.lubimyczytac.pl


Książka długo leżała na półce, zanim w ogóle pomyślałam o tym, żeby ją przeczytać. Pomyślałam, że wspólne recenzje na tym blogu to dobry pretekst ku temu, by się za nią zabrać. Jak się okazało, nie był to dobry pomysł, bo po przeczytaniu "Twardziela" długo nie mogłam dojść z Księżycową Panią do porozumienia. Co z tego wynikło? Zobaczcie sami.

Księżycowa mówi, że od początku była zniechęcona do utworu, a nawet więcej - pierwsze 40 stron książki męczyła przez jeden dzień i była nimi na tyle znudzona, że wysłała do mnie wiadomość z informacją, iż się poddaje. Odpuściłam jej. W końcu czytanie ma być przyjemnością, nie "karą". Jednakże po przespanej nocy upór odezwał się i Księżycowa Pani podołała wyzwaniu. 
I tu zaczynają się różnice w naszych poglądach...
Owszem, zgadzamy się w tym, że dzięki tej książce poznałyśmy kolejną przyjemną historię, jednak Księżycowa twierdzi, że dla niej była to dla niej zwykła strata czasu. Cóż, przeczytałam w swoim życiu wiele utworów i ten naprawdę nie był aż tak zły. Poza tym, nie rozumiem jak przyjemna historia może być stratą czasu, ale może to tylko mój punkt widzenia. 
Co dalej - zgadzam się z koleżanką, że w pewnych momentach książka nużyła, ale w całym utworze było sporo ciekawych zwrotów akcji wnoszących nowe wątki do czytanej historii. 
Mnie osobiście bardzo nie podobało się to, że utwór jest dość przewidywalny, a Księżycowej nie podobało się to jeszcze bardziej. Miałam szczęście, że nie przewidziałam kluczowego zwrotu akcji. Może to sprawiło, że nie oceniam książki dość surowo, tak, jak robi to moja koleżanka. 
Na koniec naszego podsumowania "Twardziela" przytoczę wypowiedź Księżycowej:
Lektura szybka, nie wzbudza uczuć. Najlepsze było ostatnie 100 stron, a uczucia obudziły się dopiero w ostatnich 30. Nic nie zaskakuje i i przewidziałam nawet zwrot akcji (...). Uważam, że tą samą treść można zawrzeć w o wiele krótszym tekście, choć nie jest to tragedia. 

Mimo, że książka jest lepsza, niż myślałam na początku, to wątpię, abym jeszcze raz spróbowała przeczytać jakikolwiek utwór pani Brown.

I tu znów się nie zgadzamy, bo ja z pewnością sięgnę po kolejny utwór tej autorki. :)

Czy ktoś z Was czytał już jakiś utwór Sandry Brown? Możecie coś polecić?
~GAVIOTA

Komentarze

  1. To ciekawe czytać Wasze opinie "z dwóch stron". Myślę, że książka raczej nie dla mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nam również miło się pracuje przy przygotowywaniu tych recenzji :)
    Pozdrawiam!
    ~Gaviota

    OdpowiedzUsuń
  3. To naprawdę fajna książka jaką mogłam przeczytać u was recenzje. Czekam na kolejne recenzje. Mam nadzieje że kolejna jaką mi polecisz Gaviota będzie tak samo ciekawa jak ta. Nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Już samo wyświetlenie przez Ciebie tego posta jest dla nas ogromną nagrodą. Komentarz jest jak prezent pod choinką. Każdy jest przez nas czytany i doceniany. Dziękujemy!

Popularne posty z tego bloga

Ognisty unboxing, czyli co kryje się w nowym boxie od Moondrive.

"Zaklinacz ognia"- Cinda Williams Chima, przedpremierowo

Październikowa zabawa u Oli z Imperium Książkomaniaczki